Jestem zwolenniczką testowania nowych rzeczy. Nie ma znaczenia czy jest to kosmetyk czy jakieś kuchenne urządzenie. Nie wspomnę już o odmiennych i nietypowych ćwiczeniach  sportowych czy nieznanych dotąd przepisach – to lubię najbardziej. Z tego względu, jak tylko dowiedziałam się o ziemi okrzemkowej, postanowiłam, że przetestuje ją osobiście. Dziwi mnie tylko, że produkt ten, mając tak wiele dobroczynnych właściwości i będąc tak łatwo dostępnym, jest tak mało znany.

Ziemia okrzemkowa – co to właściwie jest?

Ziemia okrzemkowa to krzem w czystej postaci, a jak wyczytałam w Internecie – organiczna substancja składająca się z niewielkich skorupek bardzo małych organizmów, żyjących wiele lat temu. Inaczej można ją nazwać krzemionką amorficzną. Wygląda ona jak mąka, to taki biało-szary proszek; nie sypki, ale formułą przypominający skrobię ziemniaczaną.

Procedura spożywania ziemi okrzemkowej

Ziemię okrzemkową spożywałam jako napój. Na samym początku piłam 1 miarkę krzemionki (3 g) rozpuszczoną w szklance wody. Co prawda, proszek ten nie rozpuszcza się idealnie, jak cukier, ale tworzy zawiesinę. To jedna i w sumie jedyna wada picia krzemionki, ponieważ z każdym tygodniem, należy zwiększać dawkę proszku, a to sprawiało, że napój był co raz bardziej mętny. Największa ilość miarek krzemionki, której nie można przekroczyć wynosi 15 g – równowartość pięciu miarek. Z każdym tygodniem zwiększałam zatem tą ilość. Pierwszy tydzień – 1 miarka, drugi tydzień – 2 miarki… itd. Równie ważne jest, że ziemi okrzemkowej nie można spożywać dłużej niż 6 miesięcy. Po tym czasie należy zrobić kilkumiesięczną przerwę, wówczas można zacząć kurację od nowa 🙂

Zastosowanie, właściwości i efekty

  • Już po pierwszych dwóch tygodniach spożywania ziemi okrzemkowej czułam się bardzo lekko. Co prawda nigdy nie miałam problemu z metabolizmem, ale krzemionka amorficzna jeszcze bardziej go usprawniła.
  • Przez cały czas picia ziemi okrzemkowej nie doskwierały mi żadne bóle stawów i nie miałam skurczów. Dopiero gdy przestałam ją pić, zaczęły się u mnie problemy z kolanami. Co prawda nie jestem pewna czy to dzięki krzemionce uchroniłam się przed tymi dolegliwościami, jednak biorąc pod uwagę właściwości względem układu kostnego, przypuszczam, że miała ona ogromny wpływ na jego poprawę i prawidłowe funkcjonowanie.
  • Wzmocniły mi się paznokcie. Mimo, że nigdy nie narzekałam na ich kondycję i wygląd, to w czasie picia krzemionki były jeszcze mocniejsze. Zmiany tej nie zauważyłam od razu, jak np. w przypadku lekkości organizmu, ale ogólnie rzecz ujmując, zdecydowanie mi się wzmocniły.
  • Zauważyłam, że włosy nie wypadają w tak dużej ilości. Nie mam problemu z włosami, jednak podczas rozczesywania mokrych włosów, dość dużo jest ich na moim Tangle Teezerze. Krzemionka rozwiązała ten problem.
  • Miałam również wrażenie, że skóra twarzy była gładsza. Obecnie stosuję różne przeciwtrądzikowe maści dermatologiczne, których działanie było bardziej skuteczne. Przypuszczam, że picie krzemionki wzmocniło właśnie ich wpływ na moją cerę.

Inne, niewidoczne na pierwszy rzut oka, korzyści krzemionki

Wyżej wymieniłam tylko kilka, jednak kluczowych zmian, jakie zauważyłam, gdy codziennie piłam krzemionkę. Ziemia okrzemkowa niesie wiele innych korzyści, które nie są widoczne od razu. To głównie właściwości oczyszczające organizm, a w tym – usuwanie złogów kałowych, pasożytów i innych ubocznych produktów przemiany materii. Dodatkowo krzem stabilizuje poziom cholesterolu i dba o prawidłową akcję serca. Nie wiem, jak z tymi właściwościami było u mnie. Chociaż z tego, co pamiętam, przestałam miewać takie nagłe kłucia w sercu czy też w klatce piersiowej i jak już wspomniałam – czułam się bardzo lekko.

Moja opinia o krzemionce

Ziemię okrzemkową zamówiłam o pojemności 0,5 kg za około 30 zł. Myślałam, że akurat wystarczy mi na te 6 miesięcy, jednak spożywałam przez niecałe 4. Pierwsze efekty widziałam już po dwóch tygodniach. Mimo wielu korzyści, jakie zauważyłam, raczej nie wrócę do ponownego picia ziemi okrzemkowej. Przede wszystkim dlatego, że picie jej w większej dawce w postaci mętnej zawiesiny nie jest żadną przyjemnością, a po drugie zdecydowanie wolę wypić odżywkę białkową lub kawę, od której też jestem uzależniona 🙂

 

Patrycja G.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ