Siłownia bardzo dobrze weryfikuje podejście do drugiego człowieka i pokazuje czym tak naprawdę człowiek się kieruje – empatią czy egoizmem. Nie mogę narzekać na brak “dobrych ludzi” na siłowni. Takich, którzy zawsze pomogą, zagadają, doradzą i zwyczajnie mają dobre intencje. Niestety coraz więcej jest ludzi, którzy ponad to wszystko stawiają swoje własne dobro i ewidentnie mają potrzebę zrobienia komuś na złość, czując się przy tym wygranym. Właśnie tutaj udziela się ten egoizm i o dziwo to kobiety częściej stawiają go ponad empatię i serdeczny uśmiech…

Mam do przytoczenia 2 krótkie historyjki, które miały zdarzenie w ostatnim czasie i pokazują wredotę, jaką ludzie w sobie mają.

Pani “Teraz Ty sobie poczekasz”

Na jednym z treningów wykonywałam ćwiczenie w serii łączonej. Pierwsze ćwiczenie na maszynie do odwodzicieli + do tego spięcia pośladków na ławeczce rzymskiej. Na siłowni, na którą chodzę te maszyny są od siebie oddzielone, tak więc po serii odwodzeń, zgarniałam na bok ręcznik z maszyny i szłam na spięcia, na rzymską. Robiąc przedostatnią serię na odwodzicielach, starsza Pani zapytała się mnie “Czy dużo mi jeszcze zostało?”. Wyraz twarzy miała BARDZO nieprzyjemny, ale mam w zwyczaju dzielić się sprzętem, więc odpowiedziałam, że “dwie serie, ale możemy się wymieniać”. Potem poszłam na spięcia, a gdy wróciłam na ostatnią serię, ta Pani siedziała sobie na maszynie, co jakiś czas wykonując kilka pseudo-ruchów. Myślałam, że mnie nie widzi tak więc zapytałam czy dużo jej zostało. Dalsza rozmowa wyglądała następująco:

Starsza Pani: Teraz robię serię.

Ja: (Nic nie robiła, siedziała….) Dobrze, ale ile Pani zostało.

Starsza Pani: Jeszcze robię, potem znowu zrobię, a potem będę odpoczywała tak długo jak Pani.

Ja: (Odpoczywała? Przecież ja robiłam serię i uciekałam na drugie ćwiczenie) Nie rozumiem. Miałyśmy się wymieniać, teraz Pani nic nie robi, więc pytam czy dużo Pani jeszcze zostało.

Starsza Pani: Nie wiem o co Pani chodzi…. (Po czym chwilę odsiedziała i powoli sobie wstała cały czas gadając coś pod nosem na mój temat).

Pani “Nie ma takiej opcji”

Innym razem miałam do wykonania ćwiczenie na suwnicy. Była zajęta, ale przecież dwie osoby na maszynę to jeszcze nie tragedia. Podeszłam do maszyny z pewnością, że razem z tą Panią wykonam na zmianę ćwiczenie i może jeszcze nawet pogadamy. Tym bardziej, że kojarzyłam ją z widzenia, ona mnie na pewno też.

Ja: (Podchodzę i mówię) Dzień Dobry, czy dużo jeszcze Pani zostało?

Krótkowłosa kobieta: Dopiero zaczęłam.

Ja: A czy możemy na zmianę się wymieniać?

Krótkowłosa kobieta: (Z krzykiem) Nie! Nie ma takiej opcji, nie ma takiej możliwości. Ja robię szybko, na przemian, nie ma mowy…

Ja: (Acha… Zmieszana odeszłam).

Takie są realia. A przecież od razu milej byłoby uśmiechnąć się i podzielić maszyną. A jeśli to nie możliwe to kulturalnie odpowiedzieć, że nie bardzo bo mam krótkie przerwy i całkiem szybko robię to ćwiczenie. Ja (gdy również mam taką specyfikę ćwiczenia, że nie mogę się wymieniać) dodaję jeszcze, że jak skończę to od razu zawołam tę osobę, aby weszła po mnie. Język mi jeszcze nie usechł po takiej propozycji i miłych słowach.

 

Patrycja G.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ