Wyścig szczurów i pogoń za byciem najlepszym. Tak można określić współczesny świat, który każdemu z nas stawia pewne wymagania. Próbujemy im sprostać, czasem chętnie i świadomie, ale często dzieje się to poza naszą kontrolą. Cieszymy się z tego, bo osiągamy postawione cele i być może czujemy się nawet spełnieni. Ale czy konsekwencje zabieganego stylu życiu są tego warte? Nad tym już się nie zastanawiamy…

Życie w biegu i nieustająca pogoń

Cały czas gdzieś się spieszymy. Do pracy, na uczelnię, na kurs, na szkolenie, na siłownię, do przyjaciół, rodziny. Tu musimy zdążyć. Tam musimy być na czas. Nie możemy z czegoś zrezygnować i odpuścić, bo co o nas powiedzą… Tak mija dzień, tydzień, miesiąc, lata, pół życia. Gdzie w tym wszystkim jesteśmy MY sami, jako indywidualna jednostka – Ja i Ty?

Nie da się ukryć, że współczesny świat stawia nam ogrom wymagań. Kobiety zawsze muszą być idealne i perfekcyjne, a faceci muszą wybudować dom. Każdy z nas powinien mieć dobrą pracę, wielu przyjaciół, zainteresowania i pasje. Przy tym, uśmiech nie powinien schodzić nam z twarzy i konieczne jest, aby w tym wszystkim nie narzekać. Skąd to wszystko się wzięło? Nie mam pojęcia, ale nie da się ukryć, że tak właśnie jest, a szczególnie w dużych miastach. Rozejrzyj się dookoła. Porozmawiaj z przypadkową osobą. Przekonasz się, że jest w tym dużo prawdy.

Mierz siły na swoje zamiary, a nie na oczekiwania tłumu

Są ludzie, którym taki styl życia odpowiada. Cieszą się, że mogą rano wstać, dużo zrobić, a wieczorem kładą się spełnieni. Jednak wiele z nas mimo, że nie czuje tego stylu życia, ugrzęzła w nim poza swoją świadomością. Tkwimy w nieustannym biegu, dążymy nie wiadomo do czego, a na pytanie ,,Dokąd zmierzasz?’’ nie potrafimy udzielić sensownej odpowiedzi. Jeśli czujesz, że tak masz – czas przestać. W całym Twoim życiu chodzi tylko i wyłącznie o Ciebie. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z egoizmem, ale ze zdrową relacją z samym sobą, z akceptacją siebie i umiejętnością powiedzenia STOP i NIE, kiedy coś nie jest z Tobą zgodne. Czy podążanie za tłumem naprawdę daje spełnienie? Kto jest w tym tłumie, że staramy się mu podporządkować i żyć według jego zaleceń? Najczęściej chodzi o to, że szukamy aprobaty, poczucia przynależności, chcemy być przez kogoś dowartościowani. Z tym, że to wszystko powinno wypływać od nas, z naszego wnętrza.

Żeby coś osiągnąć, trzeba dołączyć do wyścigu szczurów

To, że większość ludzi głosi jakąś teorię, nie znaczy, że jest ona prawdziwa. Tak się tylko nam wydaje. W momencie, gdy np. pięcioosobowa grupa stanie w konfrontacji z jedną osobą, będzie nam się wydawać, że tam gdzie jest większość jest prawda. To kwestia wyłącznie siły przebicia, a nie słuszności danej tezy.

Wyścig szczurów to tłum, a podążanie za tłumem nie daje szansy na indywidualne spełnienie. Oczywiście można przypodobać się społeczeństwu, podążać za utartymi schematami, ale czy w tym wszystkim, my sami ze sobą będziemy czuć się dobrze. W życiu chodzi bowiem o to, aby być szczęśliwym i uśmiechniętym, nawet gdy zostajemy sami, a nie tylko wtedy, gdy jesteśmy wśród innych ludzi, kiedy to uśmiech bardzo często nie jest szczery, ale stanowi maskę pokazującą, że ,,wszystko gra’’, podczas gdy wszystko się wali.

Jest dobrze. Do czasu

Trzeba uważać, aby zabiegany styl życia nie wciągnął nas do środka niczym tornado. Gdy znajdziemy się w środku, nie będziemy chcieli go opuścić. To co na zewnątrz i obok nas, będzie nam wydawać się niebezpieczne. Wokół siebie stworzymy sferę komfortu, z której za nic nie będziemy chcieli zrezygnować. Może wydaje Ci się, że tak nie masz? Że jesteś zadowolony z tego, jak żyjesz i czujesz, że spełniasz swoje marzenia, realizujesz cele? Zastanów się czy aby na pewno tak jest?

Na własnym doświadczeniu wiem, że do niczego dobrego to nie prowadzi. Mam dopiero (aż) 22 lata i niektórzy mogą pomyśleć – co ja wiem o wyścigu szczurów i że prawdziwa pogoń dopiero przede mną. Z tym, że ja wcale nie chcę brać w tym udziału. Poznałam jego namiastkę, a skutki jakie przez to doznałam, odpychają mnie, aby ponownie wejść w ten wir. Wiele ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że wieczna pogoń (tak naprawdę nie wiadomo za czym, a pamiętajmy też, że apetyt rośnie w miarę jedzenia) szkodzi zdrowiu. Przede wszystkim psychicznemu.

Kiedy powiedzieć STOP?

Taka pogoń stała się pewnym schematem, a fakt, że tłumy nim podążają, wydaje się być jedyną skuteczną drogą rozwoju. Warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić, czy aby na pewno to wszystko jest dla nas i czy MY odnajdujemy się w tym, a może stale próbujemy zaspokoić czyjeś wymagania i oczekiwania. Kiedy zatem powiedzieć STOP, albo przynajmniej zastanowić się nad tym wszystkim? Zdecydowanie wtedy, gdy pojawia się bezsenność, chroniczny stres i przemęczenie (jesteśmy tak długo zestresowani i przemęczeni, że w pewnym momencie nasz organizm traktuje to jako stan naturalny), musimy zasięgnąć pomocy psychologa lub psychiatry, stale stymulujemy się kofeiną, zaniedbujemy to co naprawdę ważne (Boga, rodzinę, przyjaciół, relację z samym sobą). W efekcie możemy stać się człowiekiem-zombie. Wyniszczonym, beż życia, zdegradowanym, pozbawionym energii, wartości i wiary w samego siebie. Naucz się odmawiać i pamiętaj, aby żyć w zgodzie z samym sobą i z własnym sumieniem. To najlepsza recepta na bycie szczęśliwym człowiekiem.

 

Patrycja G.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ