I wracamy do zabawy, czyli comiesięcznego prezentowania Wam kosmetycznych ulubieńców. W październiku, według naszej redakcji,  miano ulubionych kosmetyków zyskały 4 produkty. Oto dobre kosmetyki do włosów i makijażu polecane przez nasze redaktorki.

Big Volume Lash – opinie na temat tuszu do rzęs Eveline

Tusze do rzęs marki Eveline cieszą się ogromną popularnością wśród Polek, ale wcale mnie to nie dziwi – dobre jakościowo produkty w przystępnej cenie to sprawdzony przepis na kosmetyczny sukces. Wśród tuszów do rzęs Eveline mam kilku faworytów, ale dziś skupię się wyłącznie na jednym z nich, a mianowicie Big Volume Lash. Tusz perfekcyjnie pogrubia i wydłuża rzęsy, nie sklejając ich przy tym. Rzęsy są pięknie rozczesane (to tak naprawdę pierwszy tusz, który zapewnił mi taki efekt), a wykonany nim makijaż oczu jest trwały. Nie zauważyłam problemu osypywania się tuszu czy jego kruszenia po kilku godzinach od aplikacji. Regularna cena tuszu w drogerii Hebe wynosi około 20 zł, ale na promocjach czy w internecie (np. na ezebra.pl), możecie kupić go nawet za 10-12 zł. Jeżeli skuszone pozytywną opinią zapragniecie kupić produkt Big Volume Lash, upewnijcie się, że jest to tusz ze zdjęcia. W ofercie marki Eveline znajdziecie wiele produktów o podobnym wyglądzie oraz nazwie, dlatego bądźcie czujne! 😉

Baza pod cienie do powiek Eye Shadow Keeper Inglot

Szukanie dobrej bazy pod cienie do powiek zajęło mi bardzo dużo czasu. Przez kilka lat moim faworytem była w tej kategorii baza marki Artdeco, ale w końcu zmęczył mnie ciągły problem wysychania produktu zanim zdążyłam wykorzystać chociażby połowę jego opakowania. W międzyczasie przetestowałam też kilka innych baz, ale nie warto nawet wspominać ich nazw. Wreszcie znalazłam godnego zastępcę bazy Artdeco, a jest nią baza Eye Shadow Keeper marki Inglot. Cienie trzymają się na powiekach w nienaruszonym stanie nawet przez kilkanaście godzin – nie rolują się, a ich pigmentacja jest dodatkowo pogłębiona. Baza posiada beżowy kolor (bez świecących drobinek), który po nałożeniu na powiekę staje się transparentny. Produkt szybko wchłania się w skórę, pozwalając na precyzyjną aplikację czy blendowanie cieni. Baza ma jedną wadę – kosztuje prawie 50zł, ale na szczęście jest bardzo wydajna, a dzięki temu, że została zamknięta w szczelnej tubce, ma o wiele dłuższy termin przydatności niż baza Artdeco.

Cienie Makeup Revolution po nałożeniu bazy Eyeshadow Keeper Inglot + tusz do rzęs Big Volume Lash Eveline.

Schwarzkopf Gliss Kur Hair Repair – ekspresowa odżywka regeneracyjna

Nigdy nie byłam fanką odżywek dwufazowych, a do tego odżywek bez spłukiwania. Zamiast tego wolałam nałożyć jakieś odżywcze serum na końcówki włosów. Ale zdecydowanie zmieniłam zdanie na temat tego typu odżywek po przetestowaniu produktu Schwarzkopf Gliss Kur Hair Repair. Ekspresowa odżywka regeneracyjna spełnia wszystkie obietnice producenta – ułatwia rozczesywanie włosów, sprawia, że są bardziej sypkie, gładkie i lśniące, bez ich niepotrzebnego obciążania. Po zastosowaniu odżywki mam wrażenie, że moje włosy wyglądają na zdrowsze – włosy zarówno na końcówkach, jak i na całej długości są w znacznie lepszej kondycji. Aplikację odżywki dodatkowo uprzyjemnia jej piękny zapach – dla mnie przypomina on trochę zapach różowej gumy balonowej dla dzieci 🙂

Schwarzkopf Professional BC Scalp Genesis – zagęszczająca pianka aktywująca

Muszę przyznać, że jest to mój pierwszy profesjonalny (fryzjerski) produkt do pielęgnacji włosów – wcześniej zadowalałam się kosmetykami do włosów z drogerii lub apteki. I pewnie nadal by tak było, gdyby nie to, że w zeszłym miesiącu zdecydowałam się na zakup profesjonalnych szczotek do włosów, a wraz z nimi postanowiłam wypróbować równie profesjonalny kosmetyk do stylizacji. Wybór padł na zagęszczającą piankę aktywującą Schwarzkopf BC Scalp Genesis, która została stworzona z myślą o osobach z cienkimi i przerzedzonymi włosami. Głównym zadaniem pianki jest zwiększenie gęstości i objętości włosów u nasady nawet o 30% i tu jak najbardziej taki efekt tu otrzymujemy. Pianka szczególnie dobrze spełnia swoje zadanie w połączeniu ze stylizacją włosów na okrągłą szczotkę – efekt zwiększonej objętości niczym z salonu fryzjerskiego 🙂 To też pierwszy produkt w piance, który nie spowodował obciążenia, przesuszenia i sklejania moich włosów – po aplikacji produktu włosy są lekkie, sypkie i miłe w dotyku. Producent obiecuje też większą odporność na złamania włosów i wzmocnienie dla nowo wyrastających kosmyków. Jeśli chodzi o te drugie zadanie, jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o efektach, ale po tym, co zaprezentował mi do tej pory, wierzę w jego moc 🙂 Tym samym stwierdzam, że warto czasem zainwestować w nieco droższy i bardziej profesjonalny kosmetyk do włosów, by rzeczywiście poprawić ich kondycję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ