Podstawą osiągania ,,sylwetkowych sukcesów’’  jest zatem dieta, na drugim miejscu trening i dopiero suplementy. Mimo, że znajdują się na trzecim miejscu – a może nawet i dalej, bo nie zapominajmy o nawykach i sile woli – to są warte uwagi!

Suplementy dla kobiet. Czy są bezpieczne?

Jeśli suplementy przyjmowane są z głową, przy jednoczesnym prawidłowym odżywianiu się i treningach – są jak najbardziej bezpieczne. Nieprawdą jest, że tylko mężczyźni mogą i powinni przyjmować suplementy. Kobiety również mogą się suplementować i nie ma w tym nic złego, ani szkodliwego – oczywiście, o ile robione jest to z głową. Wiele kobiet zastanawia się czy może przyjmować te same suplementy, co mężczyźni; czy raczej powinny skupić się na tych stricte dedykowanych dla pań. To zależy. Jeśli do diety chcesz włączyć np. odżywkę białkową, wiadomo, że jest to produkt uniwersalny, który tak naprawdę mogą przyjmować i kobiety, i mężczyźni, i osoby kompletnie niećwiczące – o tym w dalszej części artykułu. Z kolei, gdy chodzi o przedtreningówki, lepiej sięgać po te delikatniejsze, ponieważ kobiety – nie zawsze, ale często – są wrażliwsze na ich działanie.

Czy suplementacja działa?

Działa! Ważne jest jednak, aby nie polegać wyłącznie na niej. Wiele osób myśli, że kupując odżywkę białkową lub inny suplement, bez żadnego wysiłku i zaangażowania uzyska wymarzoną formę. Należy pamiętać, że suplementacja to czynnik dodatkowy. Nie jest konieczna, ale pomocna w uzyskiwaniu lepszych rezultatów. Trzeba o tym pamiętać. Nie tylko, aby się nie rozczarować po tym, jak chociażby kupiona kreatyna nie sprawiła, że uzyskałaś zgrabniejszą pupę, ale po to, by mieć świadomość, że dieta i trening są ważniejszymi aspektami.

Odżywka białkowa – dobra na masę, nie najlepsza na redukcji

Odżywka białkowa była pierwszym rodzajem suplementu, jaki włączyłam do diety. Sprawdziła się super. Nie tylko, jako urozmaicenie jadłospisu i forma słodkiego posiłku przy zerowym wskaźniku cukrów, ale też jako sposobność przejedzenia kalorii, jaka wchodziła w zakres mojej diety. Ta wynosiła 2300 kcal i na samym początku było mi trudno to przejeść, a wiadomo, że łatwiej wypić koktajl z odżywką, niż zjeść chociażby kolejne 100 g kurczaka. Obecnie, gdy jestem na redukcji, odżywka nie sprawdza się tak super. Zdecydowanie wolę zjeść tego kurczaka, niż wypić płynnego shaka, bo zwyczajnie bardziej nasycę się taką namacalną formą jedzenia, niż płynną. Mimo to nadal lubię używać ją do omletów lub jako potreningowy koktajl 🙂

Kreatyna dla szybszej regeneracji

Wahałam się, czy zamawiać kreatynę czy aminokwasy bcaa. Trener, pod którego jestem ,,opieką’’ zalecił mi monohydrat kreatyny i na tym właśnie stanęło. Słyszałam, że lepsze efekty przyjmowania tego suplementu są podczas budowania masy mięśniowej, jednak póki co jestem na redukcji i też widzę znaczącą różnicę, niż gdy nie suplementowałam kreatyny. Zauważyłam, że szybciej się regeneruję i nie czuję się obolała nawet po bardzo mocnym treningu. Co prawda, nie wyklucza to zakwasów, które od czasu do czasu się pojawiają, ale nie taki jej cel. Niedługo ponownie wchodzę na masę i jestem bardzo ciekawa, jakie efekty wtedy zobaczę!

Przedtreningówka – oby tylko się nie uzależnić!

Długi czas byłam przeciwniczką brania przedtreningówek, ale z czasem, gdy wkręcałam się w treningi, miałam ochotę je wypróbować. Zastanawiałam się, jakie jest uczucie pompy mięśniowej, maksymalnego skupienia i takiej mega energii. I muszę przyznać, że super. Trening z przedtreningówką wchodzi na zupełnie inny wymiar wydajności, a moc na nim jest o wiele większa. Najważniejsze, aby się od tego nie uzależnić, bo można… Nie znalazłam jeszcze takiej przedtreningówki, do której nie miałabym zarzutów. Testowałam Napalm, ShowTime i Redweiler. Ta ostatnia póki co najbardziej mi podpasowała – i w smaku i w efektach. Mam jeszcze jedną na wypróbowanie, zobaczymy jak się spisze. Co ważne, moim zdaniem podczas przyjmowania przedtreningówek należy zrezygnować z kawy, ponieważ te pobudzacze mają w składzie spore dawki kofeiny. Jej ilości wystarczy właśnie z przedtreningówek niż jeszcze dodatkowo z innych napojów kofeinowych.

Do tej suplementacji planuję jeszcze włączyć aminokwasy bcaa i witaminę D + K2. Póki co czekam jeszcze kilka tygodni, do momentu, gdy ponownie wejdę na długo wyczekiwaną masę 🙂 Wtedy też uzupełnię braki w suplementach, by ruszyć na nowo z jeszcze większym przytupem!

Patrycja G.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ