Nie bez powodu ktoś kiedyś powiedział, że człowiek ma w życiu albo wymówki albo wyniki. Droga do sukcesów nie przewiduje usprawiedliwień i skrótów. Chcąc osiągać cele i spełniać marzenia musisz być odporny na ten cichy głos w twojej głowie karzący ci zawrócić, który odzywa się prawie zawsze, gdy chcesz zrobić krok do przodu.

A jakie są Twoje wymówki?

  1. Zacznę od poniedziałku.
  2. Czy naprawdę wyglądam aż tak źle, aby wstawać na trening o 5 rano? Dobra, zrobię go jutro.
  3. Dziś chyba zrobię samo cardio, bo jeszcze mam zakwasy po ostatnim treningu.
  4. Za ciężkie… muszę zmniejszyć ten ciężar.
  5. Kurde, mam niewygodne buty do tego ćwiczenia. Zrobię inne.
  6. Najpierw zrobię sobie formę, a dopiero później kupię karnet.
  7. Mam zbyt mało sportowych ubrań.
  8. Po pracy jestem zbyt zmęczony na trening.
  9. Nie mam czasu.
  10. Wstydzę się.
  11. Forma? A komu to potrzebne?
  12. Może i jestem trochę grubsza, ale przynajmniej siebie akceptuję.
  13. Trening nic nie da, takie mam geny.

W jednym z artykułów na PoTreningu znajdziecie bardziej szczegółowe opisanie wymówek, które sprawiają, że trening jest odkładany lub opuszczany. 

Piszcie śmiało, jakie Wy macie podejście do siłowni i wymówek 😉

Patrycja G.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ