Nie mogę spać. Nie chce mi się jeść. Nie potrafię na niczym się skupić. Ciągle chodzę, jakby poza światem, w którym żyję. Nie z zakochania i miłości, o nie. Przytłaczają mnie problemy i to one sprawiają, że czuję się jakby ktoś mnie wyłączył z piękna, które jest wokół. – Znasz to? Zapewne tak. Ale na pewno już tak pewnie i twierdząco nie odpowiesz na pytanie – Co w tej kwestii zrobić, aby tak się nie czuć?

Każdy ma problemy. Skąd się one biorą?

Czasami problemy są realne, a czasami sami je tworzymy. Rodzą się wyłącznie dlatego, że małym niepowodzeniom poświęcamy zbyt dużo uwagi, karmimy je życiem i dlatego właśnie urastają do rangi gigantycznych problemów. Taki stan rzeczy trudno dostrzec w momencie, gdy się dzieje, ale dopiero po czasie. Zdajemy sobie wówczas sprawę, że byliśmy głupi i niemądrzy skupiając się na czymś, co nie było tego warte. Bardzo często dochodzimy do takich przekonań, gdy wydarzy się nam prawdziwa katastrofa, a ta poprzednia staje się niczym, nic nie znaczącą błahostką. Z drugiej strony jednak, problemy obiektywnie można nazwać problemami. Życiowe straty, zagubienie własnego JA, rozpad rodziny i ogólne niepowodzenia, które nie tylko nas samych męczą, ale są zauważalne dla bliskich nam ludzi.

Nigdy nie mów nikomu, że jego problemy nie są problemami

Nie da się zaprzeczyć, że każdy z nas ma problemy. Osobiście możemy powiedzieć, że dany kłopot jest większy od drugiego. Że jedne sprawy bardziej zaprzątają nam głowę od drugich. Ale nigdy, przenigdy nie możemy powiedzieć komuś – ,,O, ty to nie masz problemów. Jak ci z tym dobrze. Zazdroszczę.’’ Fakt, że ktoś nie mówi o tym, co go trapi, nie jest jednoznaczny z tym, że ten ktoś wiedzie beztroskie życie. Niektórzy po prostu owijają się grubą warstwą uśmiechów, by nie pokazywać całemu światu, co u nich jest nie tak. Co nie znaczy, że wiodą szczęśliwe życie.

Z drugiej strony słabym jest mówienie, że ,,Ja mam większe problemy od Ciebie’’. Każdy z nas ma inną odporność na ból, krzywdy i nieprzyjemności. Nie każdego tak samo doświadcza los i nie wszyscy borykają się z takimi samymi nieszczęściami. Ale to nie znaczy, że możemy komuś mówić, że ten ktoś problemów nie ma. Być może to, co dla ciebie wydaje się błahe, dla drugiej osoby będzie jej własnym końcem świata, a takie kpiny, mogą ten koniec jeszcze bardziej pogłębić. Jak ty byś się czuł, gdyby ktoś powiedział ci – ,,Czym ty się przejmujesz, przecież nie masz problemów’’ albo ‘’Twoje problemy to nie problemy’’…

Rozmawiaj o tym, co cię boli. W przeciwnym razie zostaniesz zjedzony przez te boleści

Głupie jest przeświadczenie i postanowienie, że nikomu nie będziesz mówić o tym, co cię boli, dręczy, doskwiera i co zajmuje ci większość codziennych przemyśleń. Wiem o czym mówię, bo sama tak myślałam. Nie chodzi o to, aby każdemu opowiadać o tym, co  złego dzieje się w życiu, a każdej nowo poznanej osobie opisywać każdy problem. Ale takie zamykanie się na ludzi i niechęć do rozmawiania o tym, co się czuje i myśli też nie jest dobre. Najgorsze co może być to przekonanie, że samemu sprostamy wydarzającym się problemom. Nie prowadzi to do niczego dobrego, a jedynie do jeszcze głębszego zatracenia się w kłopotach. Dzieje się tak dlatego, że jesteśmy mistrzami w przeżywaniu i przejmowaniu się. Może nie każdy o tym mówi, a z zewnątrz wygląda jak ktoś, kto dosłownie ma wszystko gdzieś. Tak naprawdę jednak, gdy przychodzi noc czy zostajemy sami, weryfikuje się nasza siła i ta stalowa postawa, która zamienia się w płacz i niemoc na to, co się nam wydarza.

Idź do tych, którzy są w stanie pomóc

Łatwo to brzmi, jednak nie jest takie proste. Skąd mamy wiedzieć, że dana osoba okaże się tą właściwą i pomoże nam w naszych zmartwieniach. Nie raz przecież chcieliśmy komuś coś powierzyć i byliśmy bliscy zaufania, a okazywało się, że nie było warto. Jak zatem rozeznać, kto jest w stanie nam pomóc, a kto tylko żywi się naszymi niepowodzeniami zaspokajając swoje ego? Wszystko zależy od problemu. Jeśli przejmujesz się szkołą, pracą czy innymi codziennymi kłopotami, zwierz się najbliższym przyjaciołom. Rodzina również jest lekarstwem na zamartwianie się problemami. Są jednak sprawy, w których nawet najbliższy człowiek może okazać się niewystarczający. Nie znaczy to jednak, że trzeba się zamknąć na pomoc i czekać, aż nagle będzie dobrze. Nie będzie. Czas może tylko nasilić zatracanie się w przepaści negatywnego nastroju. Wówczas skorzystaj z pomocy innych osób, lekarzy czy specjalistów. Nie bój się takiej pomocy!

Czas wrogiem dla problemów

Święta wiara w to, że problem zniknie wraz z upływającym czasem jest najgorszym złem, kulą, którą wymierzasz samodzielnie w stopę. Czas nie zawsze leczy rany. Bardzo często może pogłębić problemy, kłopoty, sprawić, że urosną do większej rangi, a ty staniesz się w tym wszystkim jeszcze bardziej pogrążony. Co prawda są takie rzeczy, na które nie mamy wpływu. Wówczas czas jest najlepszym lekarstwem, ponieważ uczy nas dystansu do tego, czego zmienić nie możemy. Są jednak również takie problemy, które możemy zmienić. Wtedy należy działać i zrobić wszystko, aby je zwalczyć i zwyciężyć pojedynek między szczęściem, a smutkiem, którego źródłem są właśnie problemy.

 

Patrycja G.

1 KOMENTARZ

  1. Dobrze jest rozmawiać z bliskimi o swoich problemach. Nawet jeśli nie pomogą w ich rozwiązaniu, to czasem po prostu ulży nam od samego wygadania się.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ