Nie ma jednego uniwersalnego sposobu wychowania dziecka. Każda para rodziców wybiera taki, jaki najbardziej im odpowiada. Można wychowywać dzieci bezstresowo, radykalnie i konserwatywnie czy też być nadopiekuńczym rodzicem. Mimo tej różnorodności, każdy z rodziców powinien być świadomy jednego. Mianowicie, że pewność siebie dziecko powinno wynieść z domu. W przeciwnym razie szukając go wśród innych ludzi, zagubi się w wielkim świecie, a przede wszystkim zatraci w samym sobie.

Zdrowa pewność siebie

Znam wielu pewnych siebie ludzi. Niewielu z nich w swoich oczach ma zapisaną skromność. Jeśli czytasz uważnie, być może zastanowiłeś się – ,,Ale jak to? Pewność siebie i skromność? Przecież to przeciwieństwa, oksymorony, cechy, które nie idą ze sobą w parze’’. Nie do końca. Otóż pewność siebie można podzielić na dwa rodzaje. Z pierwszym z nich można utożsamić wyniosłość, pychę, dumę, przeświadczenie ,,wszystko mi się należy’’ i ,,jestem najlepszy’’ oraz niedostrzeganie własnych braków i tego, że nie jest się idealnym. Druga pewność siebie, wiąże się z poczuciem bezpieczeństwa, jakie wypływa z naszego wnętrza. Z tym, że mamy swoje wartości i zasady. Zdrowa pewność siebie to również świadomość własnej wartości. Przekonanie, że nie jesteśmy idealni, ale właśnie z tymi niedociągnięciami stanowimy uniwersalną i niedopodrobienia jednostkę. To również przeświadczenie, że mimo wielu potknięć i upadków jesteśmy godni nazwać się człowiekiem i zasługujemy na miłość teraz i w tym momencie, a nie wtedy, gdy osiągniemy szczebel rozwoju utożsamiany z perfekcjonizmem i idealizmem. To właśnie na tej zdrowej pewności siebie skupia się ten artykuł. To o tym rodzaju pewności siebie piszę, gdy wspominam, że rodzice powinni go uwzględnić w swoim wychowaniu.

Dlaczego rodzice powinni wpajać dziecku pewność siebie?

Dziecko nie zna swojej pewności siebie. Uczy się jej od swoich rodziców po tym, jak je wychowują, jak się z nim obchodzą i jaką mają z dzieckiem relację. Tak samo jest z innymi aspektami. Dziecko nie wie nic – jak ma na imię, jaki kolor ma niebo, jak trzymać sztućce. Wszystkiego się uczy, wszystkiego powinni uczyć je rodzice. To dlatego w tej kwestii rola rodziców jest tak ważna. W momencie, gdy rodzice nie przekażą dziecku pewności siebie, nie będzie ono wiedziało czym ona jest, a w przyszłości będzie go szukać w świecie, na zewnątrz, tam gdzie tak naprawdę nigdy go nie znajdzie. Żeby przytoczyć wagę tego aspektu wychowawczego, przytoczę krótką historię, która jest albo była bliska znacznej większości z nas.

Jestem 20-letnią dziewczyną. Nie miałam łatwego dzieciństwa. Nic mi nie brakowało – jedzenia, nowych zabawek, ubrań, a później kosmetyków i innych materialnych rzeczy jakich potrzebuje nastolatka. No właśnie – materialnych rzeczy. Tak szczerze mówiąc, to zamieniłabym je na CZAS, którego rodzice dla mnie nie mieli, MIŁOŚĆ, o której rzadko mówili i ŚWIADOMOŚĆ, że jestem dobrym, wartym kochania człowiekiem, o czym nadal nie jestem przekonana. Czasu na zabawy i rozmowy, a nawet milczenie, nigdy nie było. ,,Kocham Cię’’ mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki, a pewność siebie… nadal jej nie mam i nadal nie wiem czym ona jest. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, jakie są skutki tego ostatniego. Dążę do ideału, chcę być najlepsza i najpiękniejsza, nie liczy się nic poza perfekcjonizmem i ciągle chcę wszystkim uświadamiać, że JESTEM i że jestem warta by się ze mną kolegować, by mnie kochać, by spędzać ze mną czas. Już teraz wiem, skąd to wszystko wynika. Nie wyniosłam tego z domu, od najbliższych ludzi. Nie zapewnili mi oni pewności siebie i nie wpoili mi tego, że jestem najlepsza taka jaka jestem, a że ideałów nie ma. To dlatego gubię się i wpadam w doliny, znajdujące się na drodze do perfekcjonizmu, którego nie ma. A do tego, nie wierzę w siebie. Nie wiem kim jestem i dokąd zmierzam.

Skutki błędów wychowawczych

Być może wyżej zarysowana historia jest banalna i infantylna, ale czy tak nie dzieje się naprawdę. Tak wielu z nas wychodzi z domu, chociażby na studia czy wyjeżdża za pracą, i ciągle czuje się człowiekiem niedowartościowanym, mało znaczącym, słabym… To wszystko przez to, że pewności siebie nie wynieśliśmy z domu, że nikt nas jej nie nauczył, nie przekazał nam świadomości, że tacy jacy jesteśmy, jesteśmy najlepsi. Skutki tego są straszne. Ciągle dążymy do tego by być najlepszymi w każdej dziedzinie. Chcemy mieć najlepszą pracę, najwięcej zarabiać, jeździć na ekskluzywne wakacje. Zatracamy się w obowiązkach, aby spełnić nasze marzenia, które nie są czystymi naszymi marzeniami, ale próbą udowodnienia całemu światu, że zasługujemy na uznanie. Zachowaniem i stylem życia pokazujemy, a wręcz krzyczymy, że ‘’jesteśmy tutaj’’, zwracamy na siebie uwagę, szukamy aprobaty i adoracji. A tak naprawdę, nie wiemy dokąd pędzimy, gdzie zmierzamy, za czym tak gnamy. Czasem, zdajemy sobie sprawę, że w tym wszystkim nie ma nas, ale są upodobania innych ludzi, którym chcemy zaimponować, spełniając ich oczekiwania. Oczywiście można z tego wyjść. Droga jest długa, kręta i wydaje się nie mieć końca. Jej kres jest jednak opieczętowany promykiem światła – prawdziwym szczęściem i świadomością samego siebie. To, że nie wynieśliśmy tego z domu, od rodziców, jest pewnym utrudnieniem, ale nie jest kluczem, zamykającym bramę do zdrowej pewności siebie, która pozwala cieszyć się życiem.

 

Patrycja G.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ