W jednej z moich sportowych książek przeczytałam takie zdanie – Ciało stanowi pewien system i ten system jest tak dobry, jak dobre jest jego najsłabsze ogniwo. Nie chcę tutaj poruszać kwestii wysportowanego ciała, bo w książce tej o to właśnie chodziło. Czytając to zdanie uświadomiłam sobie jedną ważną rzecz. Mianowicie, że najwięcej uczymy się nie z książek i na siłę zapamiętywanych definicji z poradników, ale od drugiego człowieka, relacji międzyludzkich i sytuacji, jakich z kimś doświadczyliśmy.

Sztuką życia jest budowanie mostów nad przepaściami, które oddzielają nas od najbliższych

Nie jest sztuką być dobrym w tym, czego się nauczyłeś, dowiedziałeś lub wyczytałeś. Nie jest również rzeczą godną popisu, że potrafisz mówić na jakiś temat niezliczoną liczbę godzin, jeśli jesteś w tym ekspertem. Wiedza to rzecz wpojona i oczywiście możesz być z siebie dumny. Nikt nie zabierze Ci tego, czego sam się nauczyłeś. Ale powracając do zdania  we wstępie – Ciało stanowi pewien system i ten system jest tak dobry, jak dobre jest jego najsłabsze ogniwo. – sztuką jest być dobrym w tym, w czym dobrym nie do końca być potrafisz. Już wyjaśniam co mam na myśli. Załóżmy, że świetnie dogadujesz się ze wszystkim dookoła. Nie masz problemu w znajdowaniu znajomych, przyjaciół i nie odczuwasz żadnego skrępowania, jeśli chodzi o nawiązywanie nowych relacji. Co z tego, że nie stanowi to dla Ciebie żadnego problemu, jeśli nie potrafisz dogadać się lub uporządkować relacji z najbliższymi, z rodziną. Wówczas sztuką nie będzie to, że idąc do nowej pracy, szybko się zaklimatyzujesz i poczujesz swojsko, ale godnym podziwu będzie wyciągnięcie ręki do tego człowieka, z którym dzielą Cię jakieś przepaści.

Psychologia relacji międzyludzkich

Nie twierdzę, że w szkole, na studiach,  w pracy czy czytając różne książki i poradniki nic się nie uczymy. Skutecznie przyswajając wiedzę dowiadujemy się wielu przydatnych, ciekawych i praktycznych rzeczy. Niestety o większości z nich zapominamy. Uczymy się na egzamin, a po nim nie pamiętamy ¾ z tego, co jeszcze przed chwilą wydawało nam się, że umiemy bardzo dobrze. Potrafimy posługiwać się jakimś programem w pracy, ale nawet po krótkim czasie jego nieużywania już zapominamy o co w nim chodziło. Niektórzy zapominają szybciej, inni później, ale moim zdaniem taka przyswojona z książek wiedza nie jest w żadnym stopniu porównywalna do tego, ile jesteśmy w stanie nauczyć się od drugiego człowieka.

Na swojej drodze spotykamy wiele różnych osób. Niektórzy zostają w naszym życiu na dłużej, inni tylko na chwilkę. Bez względu na to, każdy z nich w jakiś sposób oddziałuje na nasze życie, na to jakim człowiekiem jesteśmy. Bolesne i radosne sytuacje, które nam się przytrafiają kształtują naszą osobowość i bardzo dużą nas uczą. Poznajemy samego siebie, dowiadujemy się ile jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiego człowieka czy odkrywamy na nowo osobiste człowieczeństwo.

Jestem w pełni przekonana, że to od drugiego człowieka uczymy się najwięcej. Co nam z ,,wykutych’’ regułek, jeśli nie będziemy potrafili rozmawiać z drugim człowiekiem i wyciągnąć do niego pomocnej dłoni, aby w podziękowaniu on wyciągnął ją nam, gdy będziemy w potrzebie. To drugi człowiek jest w stanie wyleczyć wszystkie niewidoczne i dlatego najbardziej bolące rany, jakie każdy z nas ma w sobie. Wiem o czym mówię. Doświadczyłam tego osobiście.

 

Patrycja G.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ