Każdy  z nas został kiedyś skrzywdzony. Nie jest trudno przypomnieć sobie ciężkich momentów, w których zostaliśmy oszukani, zdradzeni, zranieni, wyśmiani czy też wystawieni na wielką próbę. Sytuacje te są zagnieżdżone w naszym umyśle i nawet jeśli wewnętrznie się z nimi pogodziliśmy i zaakceptowaliśmy je, to nie wystarczy, aby całkowicie się od nich uwolnić. Z czasem boleści te odzywają się i sprawiają, że to MY zaczynamy zadawać komuś ciosy, i dlatego właśnie najczęściej krzywdy te wyrządzamy swoją własną krzywdą.

Człowiek NIC nie zapomina, a szczególnie wyrządzonych krzywd

Mamy wiele wspomnień. Historii, które wydarzyły się, gdy byliśmy dziećmi. Zdarzeń, kształtujących okres naszego dojrzewania, a później kreujących nas, jako ludzi dorosłych. Część z nich jest dobra, pozytywna, a dzięki temu chętnie wracamy do przeszłości. Niestety życie pisze różne scenariusze, na co w większości nie mamy wpływu. Każdy z nas, mniej lub bardziej, został doświadczony przez los. Dom dziecka, rozwód rodziców, alkoholizm w rodzinie, przemoc, choroby czy brak miłości to tylko cząstka z niesprawiedliwości panującej w świecie. Na większość takich rzeczy nie mamy wpływu, szczególnie jako dzieci, a przez to, że jesteśmy mali, każde z nieszczęść zagnieżdża się w naszym umyśle i tworzy utwierdzony domek, który jest z nami do końca życia. Tak samo, jak pamiętamy pozytywne wspomnienia, tak normalnym jest, że nie zapominamy tych złych, a z autopsji wydaje mi się, że te smutne i niedobre są z nami jeszcze bardziej związane, chociaż to może być kwestią charakteru.

Przeszłość kształtuje przyszłość

Są dwa sposoby oddziaływania negatywnych wspomnień na człowieka. Nie trzeba być specjalistą z psychologii czy relacji międzyludzkich, aby je dostrzec. Klasyczny przykład – dziecko rodzi się w patologicznej rodzinie; alkohol i przemoc to jedyne obrazy, jakie widzi; a krzyki i wulgaryzmy to słowa, które wykorzeniły pełne czułości ,,Dobranoc’’ i ,,Kocham Cię’’. Człowiek taki ma dwie drogi. Może robić wszystko, aby całkowicie uwolnić się od swojej przeszłości. Nie, że o niej zapomni, o takich rzeczach nie da się zapomnieć, ale pogodzi się, zrozumie, zaakceptuje i będzie dokładać wszelkich starań, aby jego własna rodzina nie powieliła tej historii. Z drugiej strony, wpadnie w błędne koło i swoje własne dzieci wychowa tak samo, jak to on został wychowany. Może się wydawać, że bolesna przeszłość kończy się w pewnym momencie i daje szansę na lepsze życie, że człowiek staje nagle na rozstaju dróg i ma wybór, trudny, ale jednak może zadecydować. Niestety nie jest to takie proste. Nie chodzi o to, że łatwiej się mówi, niż robi, ale wiele naszych przyszłych decyzji jest uwarunkowana strasznymi doświadczeniami. Podejmujemy je, chociaż wiemy, że nie jest to dobry wybór.

Zrozumieć drugiego człowieka

Bardzo często nie potrafimy zrozumieć samych siebie. Nie wiemy, dlaczego postępujemy tak,  a nie inaczej; dlaczego powiedzieliśmy coś zupełnie innego, od tego co mieliśmy na myśli; albo nie zdajemy sobie sprawy, że dokonując pewnego wyboru, niewyobrażalnie kogoś krzywdzimy. Jak zatem możemy zrozumieć drugiego człowieka, skoro poznanie samych siebie, w najlepszym wypadku, zajmuje nam całe nasze życie? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale wiem, że kluczem do zrozumienia drugiego człowieka, jest patrzenie na niego przez pryzmat jego własnych krzywd. Nie zawsze je znamy, to oczywiste. Czasami zostajemy zranieni przez osobę, która jeszcze nie dała nam się poznać i nie otworzyła się przed nami. Trudno jest wtedy zrozumieć fakt, dlaczego nas skrzywdziła. O wiele łatwiej jest, gdy znamy kogoś prawie, że na wylot, żyjemy z nim i mamy pojęcie o jego przeszłości. Wtedy warto przeanalizować krzywdę, którą ktoś nam wyrządził i odnieść to do krzywdy, jaką ten drugi człowiek doznał. Najczęściej jest tak, że krzywdzimy własnymi krzywdami.

Ludzie nas krzywdzą, ale my też krzywdzimy innych ludzi

Nie jest żadnym wysiłkiem przypomnieć sobie trudnych momentów z przeszłości. Od razu, klatka po klatce, przewijają się w umyśle najbardziej drastyczne wspomnienia, które najchętniej wymazalibyśmy z pamięci. Zapominamy jednak, że nie tylko my jesteśmy pokrzywdzeni, bo my też krzywdzimy i robimy to własnymi krzywdami. Stale narzekamy, że w świecie jest tak wiele nieszczęść. Jak ma być ich mniej, skoro fakt, że ktoś nas skrzywdził, daje następstwo temu, że to my w podobny sposób zranimy drugiego człowieka. Koła tego chyba nie da się zatrzymać, ale zrozumienie faktu, że nie tylko w naszą stronę kierowane są krzywdy, ale również my odbijamy tę piłeczkę, zachęca do pewnej refleksji. Jeśli zostaniesz zraniony (w dowolny sposób) nie zamiataj tego bolesnego zdarzenia pod dywan, nie staraj się wymazać go z pamięci. Przeciwnie – zrób wszystko, aby zrozumieć, dlaczego tak się stało. Nie chodzi tutaj o nagminne analizowanie doświadczonej krzywdy, ale o próbę zrozumienia drugiego człowieka. To, jak postąpił jest uwarunkowane tym, czego sam doznał. Nie ma nic bardziej wyzwalającego i uspokajającego, jak podjęcie próby zrozumienia drugiego człowieka i tego co nam uczynił. Zapewne sam został kiedyś boleśnie doświadczony przez los, ale my przecież też krzywdzimy, popełniamy błędy, robimy coś, co wiemy, że nie jest dobre. Jesteśmy ludźmi, a to znak, że jesteśmy niedoskonali.

 

Patrycja G.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ