Rozumiem problem nadmiernej produkcji sebum, a co za tym idzie częstego przetłuszczania się skóry, świecenia, błyszczenia i pojawiania coraz to nowych zaskórników. Sama mam problematyczną, pod tym kątem, cerę i przychodzę z pomocą dla wszystkich, którzy również borykają się z problematyką cery tłustej, mieszanej lub trądzikowej. Co prawda jest szereg ważnych kroków (pielęgnacyjnych i makijażowych), które umożliwiają zminimalizować ciągłe przetłuszczanie się skóry, ale ja chcę powiedzieć o jednym, równie pomocnym. Od jakiegoś czasu zaczęłam stosować krem nawilżająco-matujący do cery trądzikowej z Cetaphil DermaControl i jest to moje nowe, skuteczne odkrycie, dzięki któremu dłużej mogę cieszyć się matową skórą!

Ten krem poleciła mi dermatolog

Używałam już wielu rozmaitych kremów. Zazwyczaj sięgałam po te drogeryjne. Po pierwsze dlatego, że ich cena jak dla mnie – studentki jest przystępna. Po drugie, mogłam szybko pójść do sklepu, przejrzeć półki i wybrać krem, który w jakiś sposób wpadł mi w oko. Większość kremów, które miałam okazję używać kompletnie się u mnie nie sprawdziło. W sumie to wszystkie, a miałam ich naprawdę dużo. Z ręką na sercu nie mogłabym polecić żadnego, poza jednym – Lekki krem nawilżający Mixa przeciw błyszczeniu. Pozostałe od razu mnie zapychały, pojawiały się zatem nowe nieczystości, skóra była tłusta i makijaż, rzecz jasna, wcale się jej nie trzymał. Na ostatniej wizycie u mojej doktor dermatolog, poruszyłam temat kremów do twarzy i poprosiłam o polecenie. Od razu padła odpowiedź – ,,Kup sobie Cetaphil z fioletową końcówką’’. Tak też zrobiłam, Krem nawilżająco-matujący SPF 30 do cery trądzikowej znalazł się moim nowym nabytkiem.

Pierwsze wrażenie

Pierwszorazowe użycie kremu Cetaphil sprawiło, że od razu polubiłam się z tym produktem, a co okazało się później moja skóra również dobrze go przyjęła. Od razu porównałam go do kremu z Mixy, ponieważ tego z francuskiej marki też używałam dłuższy czas i uważam, że jest warty polecenia, dlatego też odniesienie wydaje mi się współmierne. Nałożyłam jedną pompkę produktu na dłoń i z tego miejsca przenosiłam go na twarz. Okazało się, że ta jedna pompka to nawet za dużo, więc pomyślałam, że fajnie – krem będzie wydajny. Ma on biały kolor i niezwykle lekką konsystencję, płynną, ale nie lejącą, raczej taką skondensowaną. Jest wręcz aksamitny i bardzo szybko się wchłania, nie pozostawiając ani białych śladów, ani tłustej warstwy. Nie jest też tak, że nie widać efektów nałożenia kremu. Czuć, że skóra jest nawilżona, ale przy tym nie lepi się, co jest ogromnym plusem, ponieważ szybko można nałożyć podkład i w ogóle wykonać cały makijaż.

Przez pierwsze dni stosowania kremu Cetaphil, nie używałam pudru matującego (akurat mi się skończył :)) na podkład, zatem był to dobry sprawdzian, aby ocenić skuteczność matowienia kremu. Muszę przyznać, że byłam w szoku, gdy nawet cały dzień w pracy (6-8h) nie sprawił, że bardzo się świeciłam i to bez pudru, co normalnie, nawet gdy gruntowałam podkład było nieuniknione. Zatem za to ogromny plus!

Krem Cetaphil DermaControl. Warto w niego zainwestować, ponieważ:

  • naprawdę matuje skórę, a przy tym jej nie wysusza
  • dogłębnie nawilża skórę, ale bez efektu obciążenia i tłustej warstwy
  • świetnie sprawdza się pod makijaż, również producent informuje o tym, że można nakładać go pod podkład
  • zawiera filtr SPF 30
  • jest bardzo wydajny
  • ma pompkę, zatem jego używanie jest bardzo higieniczne
  • jest niekomedogenny, czyli nie zapycha skóry
  • jest hipoalergiczny

Minusy kremu Cetaphil do cery trądzikowej

Krem do najtańszych nie należy. Ja za swoje opakowanie (118 ml) zapłaciłam około 55 zł. Uważam jednak, że stosunek jakości i efektów, jakie zapewnia ten dermokosmetyk do ceny jest jak najbardziej współmierny. Moim zdaniem lepiej wydać trochę więcej pieniędzy i mieć pewność, że produkt zadziała – tym bardziej, że jest to kosmetyk do pielęgnacji, a ta jest bardzo ważna – niż wydawać mniejszą kwotę, a częściej na niekoniecznie dobre kosmetyki z drogerii.

Kolejnym minusem, chociaż dla mniej uważnych przypominam, że cechę tą, umieściłam również przy zaletach – jest filtr SPF 30. Plusem jest to dlatego, że ochrona cery problematycznej przed słońcem jest niezwykle istotna, a minusem to, że obawiam się stosować tego kremu na noc. Słyszałam, że nie powinno się nakładać kremów z filtrami na noc, ponieważ są one zbyt ciężkie i nieco uniemożliwiają proces regeneracji.

Ostatnią rzeczą, która nie do końca mi odpowiada, jest zapach. Jestem jednak przeboleć tą dermokosmetyczną woń, ponieważ wiem, że przez to, iż jest taka a nie inna, krem ten jest całkowicie bezpieczny dla skóry!


Patrycja G.

2 KOMENTARZE

  1. Też mam ten krem i uważam że jest świetny! Na pewno kupię go jeszcze raz. Lubię go nakładać po przemyciu twarzy płynem micelarnym, wtedy mam wrażenie że skóra twarzy jest czysta i świeża

ZOSTAW ODPOWIEDŹ